sobota, 9 czerwca 2012

Lecę w dół, w ciemną mgłę...

Nie pada, nie wieje, nie świeci słońce.
Wymarzony dzień na nostalgię.



Bardzo lubię tęsknić za tym co było.
Za dużo słów już zostało wypowiedzianych na temat wspomnień,
ale ten jeden fragment lubię najbardziej:

,,Ale przychodzi chwila, kiedy nastrój gaśnie i wszystko się kończy. 
Jeszcze odruchowo, z nawyku, powtarzamy gesty i słowa, 
jeszcze chcemy, żeby było tak jak wczoraj, 
ale już wiemy- i to odkrycie napełnia nas przerażeniem
-że to wczoraj więcej się nie powtórzy.
Rozglądamy się wokoło i dokonujemy nowego odkrycia
-ci, którzy byli z nami, też stali się inni, 
też coś w nich zgasło, coś się wypaliło. 
Nagle nasza wspólnota rozpada się, 
każdy wraca do codziennego ja, 
które z początku krępuje jak źle skrojone ubranie, 
ale wiemy że jest to nasze ubranie i że innego nie będziemy mieć. 
Z niechęcią patrzymy sobie w oczy, 
unikamy rozmów, przestajemy być sobie potrzebni."

R. Kapuściński 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz